Teatr to aktywna refleksja człowieka nad samym sobą.
(Novalis, poeta i prozaik)
W środę, 30 stycznia, gimnazjaliści uczestniczyli w spektaklu Przyjazne dusze przedstawianym w Teatrze Polskim w Szczecinie. Poniżej
prezentujemy recenzję teatralną napisaną przez uczennicę klasy III Marię Bogrycewicz.
Przyjazne dusze autorstwa Pam Valentine to współczesna opowieść o ulotności życia. Temat poważny, a przedstawiony w sposób komiczny.
Zresztą nie jest to jedyny problem poruszany w tej sztuce, gdyż jej znaczenie, mimo prostego języka, jest bardzo rozbudowane.
W czasie oglądania moją uwagę zwróciła gra aktorska, ponieważ była całkiem inna niż ta, którą do tej pory miałam okazję podziwiać. Aktorzy wcielający się
w role ludzi musieli zagrać tak, jakby byli na scenie sami, chociaż każdy na widowni widział jeszcze dwie postacie. Widz mógł zobaczyć i wiedzieć więcej
niż bohater. Najbardziej przypadła mi do gustu postać Jacka Camerona grana przez Zbigniewa Filarego. Może ze względu na jego charakter, poczucie humoru
i sposób bycia, jaki prezentował, a który, można by rzec, pomagał mu w relacjach z żoną o całkiem innej osobowości. Przyjazne dusze to komedia
zupełna. Zastosowano wszystkie rodzaje komizmu. Ten słowny był wszechobecny. Jeśli chodzi o postacie, moim zdaniem zostały skonstruowane stereotypowo,
w sposób przerysowany. Najprostszy przykład to zła teściowa (w sztuce nazwana Bestią), której żal kochanej córki i tego, że nie wyszła za mąż
za kogoś bogatszego, lub żona zajmująca się swoim wyglądem i wydawaniem pieniędzy oraz jej zrzędliwy mąż. Według mnie to autorce się niezbyt udało.
Na uwagę zasługują stroje głównych bohaterów. Wykorzystane pastele podkreślają stan, w którym się oni znajdują. Wydaje mi się, że na tej zasadzie
stworzono też scenografię.
Jak wcześniej zauważyłam, sztuka porusza wiele tematów. Myślę, że zderzenie się dwóch światów nie jest tutaj kluczowe. Bardziej istotne wydaje mi się
pokazanie tego, że warto żyć tak, aby nie żałować żadnej chwili. Przecież się już nigdy nie powtórzą. Spektakl równocześnie zobrazował też inne problemy,
takie jak zmiana stosunku do wielu spraw na skutek trudnych wydarzeń czy relacje małżeńskie między dwiema różnymi osobami. A wszystko to przekazane
poprzez humor. Widać tu wyraźnie kontrast pomiędzy formą a treścią.
Przyjazne dusze to dla mnie poważna komedia, którą warto było obejrzeć. Dzięki swojej niecodziennej konstrukcji zastanawia odbiorcę jeszcze
przez długi czas.
Maria Bogrycewicz, uczennica klasy III.
|